Ewa i Kajetan | ŚLUB PLENEROWY I WESELE ZAJAZD POD KASZTANAMI

with Brak komentarzy

Ślub plenerowy i wesele Zajazd pod Kasztanami.

Kiedy myślę o dniu ślubu Ewy i Kajetana, to przychodzą mi takie skojarzenia: rodzina, miłość, bliskość, przyjaźń, drużyna. Do tego naturalność, niespieszne celebrowanie i świetna zabawa. Co tam się działo! Przygotowania z widokiem na wrocławski Rynek, ślub w plenerze, parkiet na świeżym powietrzu, nocne rozmowy pod gołym niebem. Do tego pierwszy taniec-niespodzianka w wykonaniu Pana Młodego i przyjaciół (zatańczyli Zorbę! i to jak!!!), niezliczone toasty i piłkarskie przyśpiewki (Kajetan jest piłkarzem). Hitem dnia była też wiadomość, że urodziło się dziecko świadkowi, więc świętowanie nabrało nowego wymiaru.

Ewa i Kajetan zaprojektowali ten dzień na własnych zasadach, w swoim stylu i myślę, że w 100% zgodzie ze sobą. Bo choć znamy się może nie za długo, to jakoś tak wyczuwam, że to są ludzie szczerzy, prawdziwi i nieprzerysowani. Nie silą się na bycie kimś, kim nie są i było to bardzo wyczuwalne w klimacie całej uroczystości.

A teraz kilka rzeczy, które oprócz niezwykłej urody Ewy i wspomnianego klimatu tego dnia szczególnie mnie zachwyciły:

Suknia Panny Młodej By Malina zamawiana przez Zalando , która była delikatna, nieoczywista i bardzo do niej pasująca. Do tego szałowe szpilki od Eva Minge. Stylówka Pana Młodego też niczego sobie! Klasa by Lancerto

Makijaż wykonała przemiła Olala Makeup

Ślub plenerowy i wesele w pięknym miejscu Zajazd pod Kasztanami. Moje odkrycie na ślubnej mapie Wrocławia. Stało się ono idealnym tłem pod całość tego niespiesznego i radosnego świętowania.

O większość drobiazgów i dekoracji zadbali sami Młodzi. Doceniam serce włożone w te najmniejsze drobiazgi.

Wspomniane przygotowania z widokiem na Rynek nie tylko były piękne przez samą lokalizację, ale też przez to, że odbywały się w gronie najbliższych. Uwielbiam takie pozytywne zamieszanie, śmiechy i totalny luz!

I jeszcze mój osobisty hit – zakres reportażu. W ofercie ode mnie pary młode mają do wykorzystania 12h zdjęciowych. Zazwyczaj robię zdjęcia od południa do północy. Ewa i Kajetan podeszli do tematu trochę inaczej. Zaczęliśmy od 10:00 przygotowaniami panów u barbera i zakończyliśmy około 22:00. Do tej godziny udało nam się zatrzymać mnóstwo momentów, zabaw, rozmów, podziękowania dla rodziców, tort, a nawet zrobiliśmy zdjęcie z zimnymi ogniami. Można? Można! I ja jestem fanką takich rozwiązań.

To było moje pierwsze wielkie, półgreckie wesele! Poczujcie jego klimat!

Podobne reportaże ślubne znajdziesz TU i TU

Zostaw Komentarz